Pokazywanie postów oznaczonych etykietą avon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą avon. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 kwietnia 2015

15. denko gogi juki #1

cześć wszystkim :D
jakimś dziwnym cudem, zużycie kosmetyków jest u mnie bardzo małe, ale doszłam do wniosku, że jak nazbieram więcej opakowań to zacznę robić denka. sama lubię takie czytać i mam nadzieję, że w moim wydaniu Wam się spodobają. nie jest z żadnego konkretnego okresu, ni to miesięczne, ni to trzymiesięczne. ot, po prostu z ostatniego czasu :)


10 kosmetyków kontra moja opinia. zaczynamy!


Liselotte Watkins Volume Mascara, Pogrubiający tusz do rzęs od Oriflame, czyli mój ulubieniec przez cały okres jego używalności. nie skończył się, ale ma ponad dwa lata, więc doszłam do wniosku, że warto się go już pozbyć. był fajny, lubiłam go używać. jedyny minus to brak wodoodporności.

Quick Dry Top Coat, Golden Rose, to jeden z moich pierwszych top coatów, a konkretnie drugi. pierwszym był wibo, a ten zakupiłam używany, na aukcji na allegro wraz z wieloma innymi. gdy zasechł, od razu zainwestowałam w drugi. cena przystępna, jakość świetna, nie ściąga końców. jedyne to mnie denerwuje to specyficzne oddzielanie się lakieru, gdy top nie pokryje całego koloru na płytce. dzieją się wtedy nieestetyczne rzeczy, które ciężko wytłumaczyć mi bez fotografii. 
dodatkowo lubię w tym topie fakt, że można go ściągać płatami. tzn, gdy lakier mi odpryśnie i spowoduję, żeby odczepił się kawałek dalej, to potem cały kolor z paznokcia mogę ściągnąć za jednym zamachem i oszczędzam na zmywaczu :D

Be Beauty Hands Expert!v, Regenerujący krem do rąk S.O.S. Dry Skin (Biedronka), czyli krem, który uratował moje ręce już kilkukrotnie. nie mówię o poważnych pęknięciach do krwi, które często mi się zdarzają zimną, ale o spierzchnięciu i suchych, wystających skórkach.
stosowany regularnie przed nadejściem zimy uchronił moje ręce w tym roku przez jakimikolwiek uszkodzeniami, jest wspaniały! jak przestałam z niego korzystać to oczywiście znowu zaczęłam chodzić z rozwalonymi dłońmi :(

biała perła, Wybielająca pasta do zębów, to już chyba moje 5 opakowanie? albo 6? z początku wybielała mi zęby całkiem nieźle, przynajmniej z przebarwień. na tą chwilę nie robi nic zauważalnego, ale kompletnie nie rani mi wrażliwych dziąseł i usunęła wrażliwość na zmiany temperatury z moich zębów. największym minusem jest zdecydowanie jej cena.


nawilżająca odżywka Granat i Aloes od Alterry, właściwie to chyba moja pierwsza odżywka kupiona jako 'włosomaniaczka'. taki pierwszy bardziej przemyślany produkt.. szkoda, że z włosami nie robiła nic, ułatwiała jedynie rozczesywanie. nie pachniała jakoś ładnie i strasznie obciążała. nie kupiłabym jej raczej ponownie. plusem jest wydajność, starczyła na naprawdę długo.

szampon babydream, znowu zaczęłam go używać, tym razem na stałe, bo wiem co i jak. plącze włosy, ale przy użyciu jakichś odżywek jest w porządku. nie mam po nim problemów ze skalpem, wszystko w porząsiu jest. cena fenomenalna, chociaż mimo wszystko zastanawiam się nad zmianą na szampon hipp'a.

odżywka do włosów ISANA przeznaczona do suchych i zniszczonych włosów, z olejkiem z nasion pszenicy, dlaczego nie widziałam nic o niej w internecie? odżywka jest bez spłukiwania, ułatwia minimalnie rozczesywanie, nie zauważyłam żeby jakoś wzmocniła mi włosy albo zrobiła z nimi nie wiadomo jakie cuda. nie obciąża ich, to na pewno. ale zapach.. zapach wygrywa wszystko. jest taki cudowny, przyjemny, słodki.. tylko niestety nie utrzymuje się na włosach za długo. za zapach kupiłabym ją ponownie, mimo, że nic z włosami nie robi :D butelkę sobie zostawiam, jest świetna i przydała mi się już parę razy.


jedwab BIOSILK, ładnie pachnie. podczas jego używania nie rozdwajały mi się końcówki, ale właściwie mi się w ogóle rzadko rozdwajają włosy. buteleczka niewygodna, ciągle mi się z niej wylewało wszystko. wolę CHI, również ze względu na brak alkoholu, który wysusza włosy.

wcierka Joanna Rzepa, znana już chyba większości z Was. miałam jakieś 3 buteleczki, rzadko kiedy udawało mi się osiągnąć regularność w stosowaniu, ale na pewno zauważyłam po niej wysyp babyhair. no i wydaje mi się, że w tym miesiącu urosły mi sporo włosy, a to właśnie ją stosowałam. buteleczka niesamowicie wygodna, przelałam w nią teraz mojego Jantara, do którego w końcu muszę się zabrać, ale jestem zbyt dużym leniem :D

szampon wzmacniający z odżywką do włosów przetłuszczających się ze skłonnością do łupieżu i wypadania, Joanna Rzepa, poważnie szampon brzmi jakby był stworzony dla mnie! ma sls w składzie, więc ostatnimi czasy myłam nim tylko raz na tydzień-półtory kiedy chciałam lepszego oczyszczenia. przetłuszczania nie hamuje, wypadania też, a łupież jakoś ostatnio mi nie towarzyszy.

jeśli chodzi o zużycia, to to byłoby na tyle. wreszcie mogę się pozbyć zalegających mi w szafie butelek, buteleczek i pojemniczków. na koniec notki chciałam się jeszcze pochwalić nowością, która od pierwszych użyć wręcz mnie zachwyciła.


odświeżająca pianka do mycia twarzy AVON Nutra Effects to całkowita nowość, bo linia nutraeffects zostanie pokazana dopiero w szóstym katalogu. jako konsultantka zamówiłam sobie jeden produkt wcześniej. dlaczego mnie tak zachwycił? wydaje mi się, że to przede wszystkim konsystencja. nigdy nie miałam niczego do mycia buzi w formie pianki i zawsze męczyłam się z domywaniem żeli, a tu po prostu umyję, poleję się wodą i zmywam wszystko z twarzy. po wytarciu buzi jest uczucie ściągania twarzy, ale wydaje mi się, że każdy używa kremu nawilżającego, czy jakiegokolwiek innego, dzięki któremu tak czy inaczej ten efekt znika. jak sobie poradzi z zaskórniakami i innymi niechcianymi 'przyjaciółmi'? zobaczymy :)

notka o włosowym podsumowaniu miesiąca pojawi się parę dni później niż zwykle, ponieważ wyjeżdżam na weekend. mam nadzieję, że mi wybaczycie :)!

P.S. mieliście coś z produktów, które dzisiaj pokazałam? a może musicie coś kupić? czekam na komentarze.

trzymajcie się, 
goga juka

niedziela, 22 marca 2015

13. rewitalizująca maseczka do twarzy z chińskim żeń-szeniem, Avon

cześć!
ładna pogoda chyba sprzyja moim nauczycielom w zadawaniu mi jeszcze więcej pracy domowej i jeszcze więcej sprawdzianów. ciężko się z tego wygrzebać i ledwo mam czas, żeby coś napisać. ale jestem!
dzisiaj przedstawię Wam rewitalizującą maseczkę do twarzy z chińskim żeń-szeniem od firmy Avon, z serii Planet Spa.


co obiecuje producent?: Żeń - szeń jest uznawany za króla ziół i od tysięcy lat stosowany w tradycyjnej medycynie jako doskonały środek uzdrawiający. W pielęgnacji skóry wykorzystywane są jego wyjątkowe właściwości energizujące i rewitalizujące:
- usuwa zniszczony i przesuszony, łuszczący się naskórek,
- poprawia strukturę skóry,
- sprawia, że cera wygląda na świeżą i pełną energii.
Nałóż na suchą, oczyszczoną skórę twarzy. Pozostaw na ok 20 minut do wyschnięcia, po czym ściągnij. Stosuj 1 - 2 razy w tygodniu. 

cena i dostępność: właściwie w każdym katalogu Avonu. koszt to niby 27zł, aczkolwiek często są promocje, w których maseczki z Planet Spa można dostać za ok. 9,99zł. 

co ja uważam?: lubię maseczki typu peel-off, mam zawsze wrażenie jakbym zdejmowała z twarzy wszelki brud, zaskórniki, bakterie i tak dalej.. ale niestety tak nie jest. a w przypadku tej maseczki to już w ogóle. nie zauważyłam ani, żeby usuwał zniszczony naskórek, ani żeby poprawiał strukturę skóry. cera również nie wygląda na świeżą i promienną, jak to producent obiecuje. maseczkę nakłada się po prostu żeby sobie była i żeby można ją było zdjąć. takie ja mam podejście, bo nie robi z twarzą zupełnie nic. nie zauważyłam, aby powodowała u mnie tworzenie się jakichś syfków czy pryszczy. nie robiła kompletnie NIC. kompletna strata pieniędzy :(



konsystencja jest bardzo lejąca, często przy nakładaniu spływa tam, gdzie nie powinna. poza tym, wysycha w dłużej niż 20 minut. ja trzymałam ją około 30, ale może to kwestia, że nie umiałam nałożyć równomiernie cienkiej warstwy. kolor jest fajny, w rzeczywistości bardziej różowy, mocno perłowy.


MASECZKOWE SELFIE! widzicie, jak na czole maseczka mi spłynęła? tragedia :<


oto skład: Aqua, Polyvinul Alcohol, Alcohol Denat., Poloxamer 185, Mica, Xanthan Gum, Parfum, Methylparaben, BHT, Panax Ginseng Root Extract, CI 77891, CI 15510, CI 47005, CI 17200, CI 42090.
tyle alkoholi, perfum nie jest na ostatnim miejscu, kurde.. skład nie jest jakiś dobrodziejski. 

podsumowując - jeśli chcecie maseczkę, która nie robi nic - możecie ją kupić. zakładam, że raczej nie, więc nie polecam.

i takie małe pytanie do Was - co myślicie o instagramowym podsumowaniu miesiąca? taka notka wzbudziłaby zainteresowanie?
goga juka

piątek, 6 marca 2015

11. holographic nail polish 01 od allepaznokcie

witam :)
dzisiaj przedstawiam Wam coś, co noszę na paznokciach już od tygodnia. a trzeba wiedzieć, że jak dla mnie to bardzo długo, ponieważ lakiery zwykle po dwóch, maksymalnie trzech dniach.. odpadają. no, albo przynajmniej mam strasznie starte końce. 
jest to lakier holograficzny, który cudownie się błyszczy. na wstępie pozdrawiam mojego ukochanego, który to był autorem wspaniałego prezentu urodzinowego w postaci lakierów i pięknego bukietu róż (zobaczycie go na instagramie). luby karmi mój nałóg :D 
wracając do odcienia holographic 01 - niestety wszelkie zdjęcia jakie mam, niskiej jakości (niestety nie mam aparatu i próbuję wyczarować coś swoim telefonem), nie oddają ani odrobinę jego czarującego koloru, mimo, że starałam się je robić w świetle dziennym :(

baza + 2 warstwy lakieru + top coat



















ujmujący, czyż nie? w taki sposób trzymał mi się pięknie od poniedziałku do dzisiaj, kompletnie nienaruszony. minimalnie, wręcz niewidocznie starte końcówki, to wszystko.
warto również dodać, że schnie w strasznie szybkim tempie. pędzelek nakłada idealną ilość lakieru, który rozprowadza się równomiernie po całej płytce.
wspomniałam, że trzymał mi się do dzisiaj. no tak.. wczoraj odebrałam paczkę avonu, w której oprócz kosmetyków dla klientek znalazłam swoje cudowne ozdóbki do pazurków. oto one:



jakże cierpiałam patrząc na nie i nie mogąc ich wypróbować. doszłam więc do wniosku, że hej, dlaczego właściwie nie odświeżyć obecnego lakieru i ładnie go ozdobić? tak też zrobiłam. efekty całkiem mi się podobają.

baza + 2 warstwy + top coat + warstwa + top coat

sporo warstw na paznokciach, przynajmniej są porządnie utwardzone :D
a Wam bardziej podoba się holographic na surowo, czy z minimalistycznym przyzdobieniem?

goga juka